O mnie

Moje zdjęcie
"Bo chodzi o to, aby łapki giętkie zrobiły wszystko, co pomyśli głowa..." ...lubię wszystko, co powstaje ręcznie, dlatego chetnie podpatruję koleżanki rękodzielniczki:-) Bawię się różnymi technikami, używam materiałów starych i nowych. (PS: z wykształcenia jestem poligrafem, z doświadczenia menedżerem jakości, całe życie w przemyśle blisko produkcji, bo lubię wiedzieć, jak coś powstaje :-). Wszystkie prace są mojego autorstwa.

niedziela, 7 kwietnia 2013

Kuba, Marcin, Karolinka, Oskar, Alicja...

To dzieci, o których wiem, że chorują bądź chorowały na neuroblastomę - złośliwy nowotwór.
Leczy się to  - a jakże - w Niemczech - za 120-140 tys EUR!

Jest mnóstwo ludzi dobrej woli, którzy angażują się z pozyskanie środków na leczenie.

Są dobre efekty.
Kuba wyleczony, Marcin w trakcie leczenia, Karolina w trakcie leczenia, teraz zbieramy dla Oskara i Alicji.

Blog Alicji:
http://alicjakosmala.blogspot.com/
Akcja na FB dla Alicji:
https://www.facebook.com/events/228275737313981/230395190435369/?notif_t=plan_mall_activity
Blog Oskara:
http://oskarek-wojcieszek.blogspot.com/
Akcja dla Oskarka na FB - można przekazać rękodzieło na aukcję:
https://www.facebook.com/events/309888965804487/
pod adres e-mail: aukcjedlaoskarka@gmail.com

Pomyślcie, przemyślcie, udostępnijcie, rozpowszechnijcie - jest to realna potrzeba z nadzieją na dobre rezultaty pomocy, więc warto.
Pozdrawiam
Od miesiąca przeziębiony Renifer

3 komentarze:

  1. Ile jest potrzebujących, a procent tylko jeden.Smutno mi ,że tylu ludzi woła o pomoc i że służba zdrowia jest tak finansowo niewydolna.ech, może już nic więcej nie napiszę ..Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze przy tego typu akcjach, ciśnie mi się na usta "Cudze chwalicie, swego nie znacie..." Wiem, że mogę zostać "zlinczowana" za ten komentarz... To BARDZO przykre i CHOLERNIE bolesne, że TAKIE choroby dotykają małe dzieci. I to co piszę nie są ot takie sobie pierdołki wyssane z palca..Pamiętam jak około 10 lat temu czekając na wejście na "promyki" (radioterapię) zobaczyłam grupkę maluszków z łysymi główkami, łzy same popłynęły z oczu: "Dlaczego?? Jakim prawem???"..
    Wracając do "Cudze chwalicie, swego nie znacie", czy te leczenie nie jest refundowane z Funduszu??? Pamiętam jak przy swoim leczeniu miałam propozycje leczenia na Zachodzie lub w Warszawie, od swojej onkolog prowadzącej usłyszałam: "Możesz leczyć się, gdzie chcesz. Na ziarnicę wszędzie jest taki sam schemat. Nic innego nigdzie nie zastosują." Zostałam i NIE ŻAŁUJĘ.
    Myślałam, że szlag mnie trafi, jak rok po leczeniu, trafiłam w pociągu PKP na kolesia, który "zbierał" na kolegę chorego na ziarnicę. Na moje: "Te leczenie jest przecież refundowane", zmył się bez słowa..

    OdpowiedzUsuń
  3. jestem mamą Marcina, mój synek przeszedł całe leczenie tutaj w Polsce z dobrym efektem i jestem za to ogromnie wdzięczna, ale niestety jest to strasznie mocne choróbsko i nasi lekarze wskazali konieczność tej terapii żeby zwiększyć szanse organizmu, gdyby była możliwość leczenia w Polsce z pewnością byśmy skorzystali, jak i zresztą inni rodzice,cały czas są starania żeby to leczenie wprowadzić i u nas, ale...Dziękuję wszystkim, którzy nam pomogli a teraz pomagają innym, kwota jest ogromna, ale liczy się każda wpłata, najmniejsza

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu jesteś :-)