O mnie

Moje zdjęcie
"Bo chodzi o to, aby łapki giętkie zrobiły wszystko, co pomyśli głowa..." ...lubię wszystko, co powstaje ręcznie, dlatego chetnie podpatruję koleżanki rękodzielniczki:-) Bawię się różnymi technikami, używam materiałów starych i nowych. (PS: z wykształcenia jestem poligrafem, z doświadczenia menedżerem jakości, całe życie w przemyśle blisko produkcji, bo lubię wiedzieć, jak coś powstaje :-). Wszystkie prace są mojego autorstwa.

wtorek, 12 czerwca 2012

Filcowanie na sucho maszynowe z Janome 725

Witajcie,
Podzielę się z Wami moimi pierwszymi doświadczeniami z maszyną do filcowania Janome 725.
Zaopatrzyłam się w filc bity, wełniany 3 mm i postanowiłam go ozdobić igłowaniem.

Rozpoczęłam od wbijania wełny czesankowej:

Zapowiadało się optymistycznie, ale okazałosię, że aby pokryć tło, trzeba użyć nieskończonej ilości wełny. Im więcej się jej kładzie na wierzch, tym więcej przełazi ona na spód, a na wierzchu pozostają  wyspy.
Byłam tym efktem mocno zaskoczona i próbowałam łatać te łyse prześwity ręcznie, ale to dawało niebyt dobry efekt. Ten arkusz na pierwszym planie to właśnie "wyłysiała" czesanka:


Na spodzie zrobił się za to PUCH (patrz: też pierwszy plan):

Uznałam, że TAK NIE MOŻE BYĆ!
Przespałam temat  i zaczęłam nowy eksperyment: igłowanie włóknin poliestrowych i wiskozowych w filc, po uprzednim wycięciu kształtów. Szło to tak:
Jak widać, robiłam esy-floresy, tańcując całością pod głowicą z igłami.
Oczywiście połamałam 2 głowice z 5cioma igłami zamocowanymi na stałe (wystarczy raz gwałtownie pociągnąć materiał w nieodpowiednim momencie), ale na szczęście do maszyny domówiłam głowicę z wymiennymi igłami. Zamontowałam 3 zamiast 5ciu i szło dużo lepiej.

Ostatecznie wykonałam komplet 6 stołowych podkładek ENEGIZER, które dodatkowo zaimpregnowałam obustronnie  preparatem Bufalo:
Podkładki są odrobinę większe od A3, więc chyba akuratne.

Praca z maszyną jest bajecznie prosta. Możliwości zdobienia tą techniką ogromne.

Będę wdzięczna za Wasze opinie

czwartek, 7 czerwca 2012

Darcioch EVE-JANK

EVE-JANK wielokrotnie zachęca na swoim blogu do robienia dywaników ze starych, bawełnianych T-shirtów.
Ponieważ mam 3 zwierzaki: 2 koty i psa, to szkoda mi kupować dywan, który za chwilę będzie zniszczony.
Zrobiłam DARCIOCHa, a właściwie CIĘCIOCHa, bo paski cięłam.

Różnie cięłam i różne efekty uzyskiwałam.

Najpierw na paski wzdłuż koszulki i te paski zszywałam:
 Jak widać, początki były trudne, ale potem zaczęło wychodzić nawet równo. Kotka Szpilka, jako prawdziwa kobieta, zgodnie ze swoim imieniem, zawsze towarzyszy mi przy robótkach ręcznych, dlatego weszła w kadr.

Metoda cięcia na paski wzdłuż jest mało efektywna, i cięcie i zszywanie idzie powoli. Więc wymyśliłam 2-gą metodę - nie docinałam do końca tylko cięłam na przemian w zygzak:

Jak widzicie, na zakrętach zostają "prostokąty", które w dywanie tworzą niezbyt ozdobne FARFOCLE (patrz: ostatnie zdjęcie w miejscu, gdzie leży piesunia UVKA - chciała widocznie zamaskować moją partaninę;).

Zmieniłam front i zaczęłam ciąć po spirali, dookoła koszulki. Zdecydowanie idzie to najszybciej, ale w poprzek uzyskana "nitka" jest bardzo rozciągliwa, w związku z tym mój dywan zaczął się niebezpiecznie rozszerzać.


Ostatecznie pozostałam jednak przy metodzie cięcia naokoło i wyszła mi taka dywanowa BECZKA w formacie 1,3 m x 0,8 m.



Dywan wyszedł cieżki, pod koniec kończyłam go siedząc z psem na podłodze.

Uważam, że najładniej wychodził na początku, ponieważ dzianina cięta wzdłuż jest mniej rozciągliwa i łatwiej utrzymać kształt. Poza tym przy cięciu w poprzek bardziej pyli.
No cóż, to mój pierwszy dywan. Może następne będą ładniejsze?
Ma służyć za zbiornik kurzu i sierści.
A poza tym fajnie się po nim chodzi boso, bo splot lekko masuje.

POLECAM - zbierajcie bawełniane koszulki, podkoszulki, gacie, skarpetki i róbcie DARCIOCHY
Pozdrawiam EVE JANK i podglądaczy:)))))