O mnie

Moje zdjęcie
"Bo chodzi o to, aby łapki giętkie zrobiły wszystko, co pomyśli głowa..." ...lubię wszystko, co powstaje ręcznie, dlatego chetnie podpatruję koleżanki rękodzielniczki:-) Bawię się różnymi technikami, używam materiałów starych i nowych. (PS: z wykształcenia jestem poligrafem, z doświadczenia menedżerem jakości, całe życie w przemyśle blisko produkcji, bo lubię wiedzieć, jak coś powstaje :-). Wszystkie prace są mojego autorstwa.

piątek, 30 grudnia 2011

Filcowana podkładka pod mysz LIMONKA

Przypadkowo odkryta przez męża właściwość filcowanych podkładek - świetne pod mysz.
Szukał czegoś pod mysz po omacku ustawiając mi komputer i złapał podkładkę. I okazało się, że mysz optyczna jeździ po niej bez problemu, a ręka nie poci się, bo ma kontakt z prawdziwą wełną.
Oto ona: LIMONKA


Zdradzę Wam, że najfajniej filcuje mi sie pojedynczą igłą, a tylko z rozsądku czasami używam uchwytu z 3 igłami. Ale wyrzuciłam z niego sprężynę, dzięki czemu igły tkwią sztywno i wbijają się jak należy.
Filcowanie takiej podkładki trwa od 10 do 15 h (5 dni po 3 h dziennie). Ale powoli zaczynam przyspieszać ;)

środa, 21 grudnia 2011

Ni pies ni wydra

ni kot, ni wiewiór... Wyszło takie coś - na życzenie Rudego Kota http://mizuhanome.blogspot.com/
Zamieszczam z pewną  taką nieśmiałością...

ufilcowane - jakby się kto pytał

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Przewracają się książki na półce?

Zdarzyło ci się, że książka zrobiła bęc, a za nią następne bęc, bęc, bęc? Nie chcą stać i już!
Moja przyjaciółka właśnie w takiej sytuacji doznała olśnienia i wymyśliła podpórki do książek.

Są już różne podpórki na rynku, ale ogólnie niezbyt dostępne i w niewielkim zakresie wzornictwa.

A dziś ruszył jej sklep IDEADIZAJN, do którego was serdecznie zapraszam, bo wzorów jest tam masa!
Ja mam już kilka takich podpórek i sprawdzają się niezawodnie. Właściwie kiedy uświadomiłam sobie skalę problemu, to cierpię na ciągły ich niedobór:).

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Pierwszy dzień kiermaszu na Saskiej Kępie za nami

Od razu, po przybyciu na miejsce (ul. Zwycięzców 44, róg Międzynarodowej, Warszawa), dopóki jeszcze dopisywały humory, a nadzieja na sprzedaż tliła się w sercach, zrobiłam szybkie zdjęcia wszystkim stoiskom. Nie poddałam ich obróbce, wybaczcie, są jakie są i udostępniam je tu:

https://picasaweb.google.com/103346198341028677998/KiermaszNaSaskiejKepie?authkey=Gv1sRgCJKk1575mercCA

Niestety, od strony handlowej dla większości wystawców, w tym dla mnie, to była porażka. Nie sprzedałam NIC. Najwiekszym powodzeniem cieszył się decoupage, filc i zabawki szmaciane dla dzieci (zaobserwowane w moim kącie sali).

Ale, żeby nie było tak ponuro, są i dobre strony. Spotkałam w realu 3 znajome i OTO ONE:

Przesympatyczna, inteligentna bestyjka, ATA: (blog: http://hobbyata.blogspot.com/2011/12/kijowe-robotki.html)

Ekspresyjny, radosny Złoty Wilk czyli Ania:) (sklep: http://www.artillo.pl/shop/zlotywilk.html)


Pracowita i precyzyjna HELENA:blog: http://helenablogspotcom.blogspot.com/


Bardzo się cieszę, że mogłam z nimi zamienić choć kilka słów i dotknąć ich prac.
Taki kontakt dał mi przekonanie, że osoby, które poznaję przez internet, są rzeczywiście tak fajne, jak je odbieram tylko czytając, co piszą. Intuicja nie zawodzi! A jeśli chodzi o prace, to są tak samo albo i piękniejsze, niż na zdjęciach.
Mam nadzieję, że wszyscy, którzy zdecydowali się uczestniczyć w kiermaszu jeszcze 17.12, bedą bardziej zadowoleni. Może przyjdzie więcej osób, bo teraz przyszło naprawdę mało.

A gdzie byli ludzie? Myślę, że w centrach handlowych, bo jak wracałam trasą krakowską do domu, to w Centrum Janki i przy IKEA było zatrzęsienie samochodów.

czwartek, 1 grudnia 2011

Łapki kuchenne MIAMI BEACH z kotem

Mój kot Abelard najchętniej położyłby mi się na rękach, kiedy coś robię. Po usilnym spychaniu łaskawie przyjął następującą pozycję strategiczną w czasie zdjęcia:


Te Łapki kuchenne są recyklingiem resztek włóczek, które skrupulatnie gromadzę i co jakiś czas robię melanż. Pomysł nazwy jest mojego małżonka. Od biedy możemy sobie wyobrazić, że żółte tło to plaża, a te kolorowe kreseczki to ludziki opalające się na plaży w Miami. Od czegóż wyobraźnia?
Pozdrawam watch-ników