O mnie

Moje zdjęcie
"Bo chodzi o to, aby łapki giętkie zrobiły wszystko, co pomyśli głowa..." ...lubię wszystko, co powstaje ręcznie, dlatego chetnie podpatruję koleżanki rękodzielniczki:-) Bawię się różnymi technikami, używam materiałów starych i nowych. (PS: z wykształcenia jestem poligrafem, z doświadczenia menedżerem jakości, całe życie w przemyśle blisko produkcji, bo lubię wiedzieć, jak coś powstaje :-). Wszystkie prace są mojego autorstwa.

poniedziałek, 31 października 2011

Targi rękodzieła w Warszawie

Targi rękodzieła 3 i 17 grudnia
Patrz: link
i na Facebooku http://www.facebook.com/event.php?eid=134805013294167

Ja mam zamiar wziąć udział 3.12 - mam nadzieję, że mi się uda:-)

JESIEŃ podkładka na stół

Po szeroko zakrojonych konsultacjach zapadła decyzja: nie zakrywam spodu! Jest tak puchaty i atrakcyjny, że dla kinestetyków może być atrakcyjniejszy od wierzchu. Tak mi podpowiedziała Gusia, która mnie nauczyła filcować. I to jej pomysł, aby filcować w materiał :-)

Wymyśliłam też lamówkę: zrobiłam ją na szydełku moim ulubionym ściegiem tunezyjskim. Tak wyglądało  dzierganie na obwód:


A efekt ostateczny wygląda tak:


I jak: warto kontynuować ten pomysł?
Ciekawe, czy moja podkładka JESIEŃ dostanie jakieś całusy na Artillo :-)
Pozdrawiam i namawiam do wypróbowania techniki filcowania na sucho :-)

piątek, 28 października 2011

Podkładka filcowana na sucho - jesienna

No i mam problem. Poniższą podkładkę filcowałam 3 dni (oczywiście z przerwami na sen ;-) średnimi igłami. Złamałam 2. Cienkie w ogóle się nie nadają.
Chciałam zintensyfikować kolory i przykryć tło. Ale zostały DZIURKI, ślady po igle! Moja koleżanka Gusia poradziła mi, żeby dofilcować meszek, żeby została puchata powierzchnia. Ja niezbyt lubię włochate powierzchnie (oprócz zwierząt). I boję się o pranie - że meszek się skołtuni i wylinieje. I co Wy na to?
Poniżej zdjęcia wierzchu i spodu:

A może spód powinien być wierzchem???

Oczywiście podkładkę czeka jeszcze zabezpieczenie fizeliną, przyszycie spodu i lamówki, żeby zniknęło granatowe obramowanie. To jak uzyskam Wasze opinie, to ją wykończę i pokażę efekt ostateczny:-)

środa, 26 października 2011

Spiralne łapki kuchenne

Patrząc od strony technicznej, spirala jest niesamowicie prosta do wykonania na szydełku. Odkąd zaczęłam robić wzory spiralne, cieszą się one niezmienną popularnością, co mnie ciagle zaskakuje.  Spirala ma chyba w sobie jakąś magię? Dlatego udziergałam 2 pary, z czego jedna już sie sprzedała: spirala cytrynowo-brązowa, a druga właśnie zawisła na Artillo:


Łapki kuchenne white&red&black zrobione m.in. z melanżowej włóczki czarno-czerwonej, którą dostałam od mizu-biżu

A dla zainteresowanych metodą wykonania szydełkiem:
1. Owijamy pierwszą nitkę (białą) na palcu raz
2. oczko łańcuszka, 1 półsłupek, 1 niepełny słupek, 2 słupki, zostawić pętelkę
3. przymocowyjemy w kółko 2 kolor (czerwony) i robimy wg pkt 2
4. Zaciskamy mocno pierwszą nitkę od spodu z kółka ciągnąc za dyndający koniec (kolory i zostawione pętelki zbliżyły się do siebie)
5. Dalej na styku kolorów wbijamy przeciwny kolor w sąsiednie oczko i bez opamiętania zasuwamy słupkami do bólu raz jednym raz drugim kolorem.
6. Kończymy płynnie schodząc z wysokości niepełnymi słupkami, półsłupkami, oczkami ścisłymi na koniec - wegle gustu
Mam nadzieję, że zrozumiale napisałam, w razie pytań - piszcie - i dziergajcie! :-)

czwartek, 20 października 2011

Embossing - super fajny film na You Tube

znalazłam szukając czegoś o embossingu. Świetny filmik z przezabawnymi pioseneczkami w tle! :-)
Pierwsza zaczyna się chyba tak:
"In every job that must be done,
there is an element of fun..."
http://www.youtube.com/watch?v=ITPhfy2sVyc&feature=related

Popatrz i posłuchaj :-)))

wtorek, 18 października 2011

Filcowanie czas zacząć

Mam koleżankę, Agnieszkę, która pasjami uczy się nowych technik rękodzielniczych. Twierdzi, że gromadzi wiedzę na emeryturę, bo na razie pracuje na pełny etat :-)
Jak się dowiedziała, że ja  też się interesuję robótkami ręcznymi, to podstępnie zwabiła mnie do siebie i z okrzykiem "MUSISZ SIĘ ROZWIJAĆ!" nauczyła mnie filcowania :-) I wyposażyła mnie w igły, wełny czesankowe, gąbkę, uchwyt do igieł i nakazała filcować ;-)
Zakochałam się we filcowaniu, bo można "zadźgać" igłą wszystkie negatywne emocje. Spodobał mi się pomysł Agnieszki, żeby wefilcować (poloniści, czy to poprawne słowotwórstowo?) filc w materiał. No i wydziubałam pierwszą rzecz:


Jak widać, trudno jest uzyskać dużą precyzję konturów.  Ta łapka kuchenna zawisła u mnie w kuchni, żeby mnie zachęcała do gotowania.

W następnej pracy (na okrągłych granatowych filcach, które dostałam od mizu-biżu ) chciałam wykorzystać cechę tej techniki jaką są rozmycia i płynne przejścia kolorów. No i powstała pierwsza podkładka pod dzbanek o średnicy 25 cm:

 a tak pod dzbankiem:

Nawiasem mówiąc, to już 3ci dzbanek, który kupuję z nadzieją, że nie będzie z niego ciekło przy nalewaniu, ale gdzie tam! Leje się aż miło. Na stole powódź za każdym razem. Porażka cywilizacji.

Zapomniałam dodać, że podkładka przeżyła PRANIE ręczne w ciepłej wodzie, wygniatanie, wyciskanie i prasowanie! Yes!

Będę wdzięczna za Wasze komentarze i opinie.
Jak byście nazwały tę podkładkę?

środa, 12 października 2011

Biżuteria weselna od Szkatułeczki

W sobotę 8.10 (kiedy to było takie spore oziębienie, brrr) byłam na ślubie i weselu. Wieki całe nie byłam na weselu, więc skompletowanie stroju to było dla mnie nie lada wyzwanie. Na początek miałam buty, których chciałam się kiedyś pozbyć na Allegro za 1 zł, ale nie było chętnych.
Trudno - myślę sobie - może jednak kiedyś sie przydadzą:




Na Artillo wypatrzyłam bransoletkę, która wydała mi się idealnie pasująca do butów:

Zwróćcie uwagę, że bransoletka ma super zapięcie: taki tulipanik przewlekany tylko przez kółko.


(ale mam pulchne paluchy, aż mi wstyd :-O)


Poprosiłam Kasię-Szkatułeczkę, żeby dorobiła mi naszyjnik wedle swojego gustu i dorobiła! Cudowny!:
zdjęcie tu: http://www.artillo.pl/product/naszyjnik-renata,6412.html

A do przesyłki dołączyła niespodziankę - pierścionek, który widać powyżej. Jakby odgadła, że nie mam odpowiedniego. I uszu też nie mam przekłutych, a klipsów nie lubię. Słowem: trafiła w 10tkę :-)

Sukienka spłynęła "z nieba" czyli od znajomej, co robiła porządki w szafie. Bolerko dokupiłam na Allegro i wyszło w całości to co poniżej (obok mąż, zmuszony do zakupu garnituru ;-):

Polecam Wam sklep Szkatułeczka

wtorek, 11 października 2011

Balans bieli czyli zabawa z fotografią

A właściwie cieżka praca i nauka.
Jest pochmurny dzień. Przy takim oświetleniu szczególnie ciemne kolory nie wychodzą dobrze na moim starym Olympusie.
Korzystając ze wskazówek moderatora z Artillo, zrobiłam sobie mini-badania na spiralnych łapkach kuchennych. Najpierw seria zdjęć spodu, który jest ciemno-brązowy i obszyty cytrynową nitką bawełnianą. Haczyk też jest cytrynowy. Tło stanowił biały karton z bloku technicznego. Tryb: spot metering mode (czyli http://en.wikipedia.org/wiki/Metering_mode, nie szerokokatny, jak myślałam)
Pierwsze zdjęcie jest z ustawieniem WB (white balans) na AUTO
 Jakość: haczyki zniknęły, kolor odrobinę za jasny, ale nieźle.
Następne: temperatura 3000K (zalecana do oświetlenia sztucznego lampami wolframowymi)
 I niespodzianka! z brązu zrobił się granat!
Następne: 3700K (oświetlenie wieczorne i sztuczne)
nadal źle
Następne: 4000K
 I następne: 4500K (odpowiadajace sztucznemu oświetleniu)
 Jedziemy dalej: 5500 K czyli odpowiadające oświetleniu dziennemu

Prawie idealny kolor, ale haczyków prawie nie widać.
No i ostatnia opcja 6500K: lampa błyskowa (ale bez użycia lampy)
 Za jasne.
No i chyba mam jasność: należy wybierać 5500 K w pochmurny dzień lub AUTO, ale w trybie szerokokątnym. Jeszcze zrobię kiedys serię z makro-mode (tryb na szczegóły), bo mam wrażenie, że to wpływa, ale nie jestem pewna.

I jeszcze eksperyment z wierzchem - zdjecie zrobione przekornie przy 6500K:
Jak widać, za dużo czerwonego. Odjęłam więc w Irfanie Red -15:

Ale tło nie jest białe, niestety.
I to na razie tyle mojej zabawy z fotografią :-) bo ... mi się baterie wyładowały - w aparacie ;-).





poniedziałek, 10 października 2011

Prezent od Agnieszki

Z Agnieszką poznałyśmy się przez Allegro.
Właściwie to ona mnie namierzyła :-)
I tak od czasu do czasu się wymieniamy różnymi materiałami, bo robimy całkiem inne rzeczy. Agnieszka ma logo mizu-biżu i tworzy różne kreatywne rzeczy.
W zeszłym tygodniu dostałam od Agnieszki paczkę, w której były:
filcowe okrągłe granatowe materiały
różnokolorowe włóczki
"torebkoodporny" notatnik scrapbooking
rybka do tkania
brocha
Dziękuję Ci, Agnieszko:-)
Zapraszam odwiedzających do zajrzenia na mizu-biżu

piątek, 7 października 2011

Podkładka owalna

Mam znajomą, p. Tamarę, która postawiła mi wyzwanie utkania jej podkładki pod świecznik w formacie 20 cm szerokości i 60 cm długości (wg podejrzenia Izy pod menorę :-).
Nie miałam większego warsztatu tkackiego, więc zrobiłam jej podkładkę techniką filet:

Po pół roku temat wrócił. Tamara zażyczyła sobie ponownie owalną, jajowatą podkładkę, tym razem na szydełku, ale ze wzorem spiralnym! Poddałam się - nie umiem takiej zrobić.

Za to w międzyczasie zaopatrzyłam się na Allegro w większy warsztat do tkania, na którym można wykonywać prace szerokości 29 cm i wysokości 39 cm. Oto on:


Nie mam pojecia, do czego służy ta dziurkowana listwa, patrzę i patrzę na zdjecie i nic nie rozumiem. Szczególnie mnie zastanawia, jak uwidocznić kolorową osnowę?
Ale utkałam dla Tamary to, co mi przyszło do głowy, w kolorach brąz-ecru wg zyczenia. Wyszła podkładka w formacie 18 cm szer i dł. 40 cm:

Przepraszam za jakość zdjecia, robiłam je w pośpiechu na parapecie, bo musiałam oddać ją szybko.
Bardzo ciężko jest nie ściągnąć wzoru w połowie długości. Osnowa z dratwy sprężynuje, więc jajo wyszło z prawej stronyszersze, z lewej węższe :-(. Ponadto krawędzie dla owalu uzyskuje się schodkowo, więc żeby zakryc schodki, przyszyłam dookoła pasmanterię. I wiecie co? Spodobała się! :-)
Zdziwiłam się, bo nie wydała mi się szczególnie atrakcyjna, traktowałam tę pracę szkoleniowo.
Zdecydowanie nie będę tkać owali, tylko prostokąty, paski i kwadraty.

Czy wiecie może, jak użyć tej nieszczęsnej dziurkowanej listwy?

środa, 5 października 2011

Zwiałam z DA

... czyli z digartu. Piszę to do wiadomości osób, które miałam przyjemność poznać przez ten portal -Eve Jank, Sztuka Splotu, Szalonaisa :-). Od Was nauczyłam się pisać bloga i ta forma kontaktu bardziej mi odpowiada.  Na digarcie od dłuższego czasu nic się nie dzieje, dużo udziwnionych prac się pojawia (im dziwniejsze, tym wyższe oceny). Dużo golizny. Chyba starzeję się, bo mi się to przestało podobać.
Ostatnio jakaś niewydarzona fotografka (właścicielka beznadziejnej galerii foto) napisała mi zjadliwy komentarz a następnie dodała mnie na czarną listę, żebym nie mogła z nią podyskutować. To  by było nic, co mi tam, ale najbardziej szarpnęło mnie, gdy okazało się, że zwykły użytkownik nie może skorzystać z czarnej listy czyli jest narażony na szykany bez ograniczeń. Czarna lista jest dostępna tylko dla tych, co zapłacili. Moim zdaniem ze strony portalu DIGART to ciężka przesada. Nie po to publikuję, żeby się stresować. Nawet ludzie nie rozumieją, co to jest KONSTRUKTYWNA krytyka. Słowa "brzydkie, straszne, złej jakości itp" nie wnoszą nic, bo nie wiadomo, CO jest źle. Taka krytyka nie uczy.
Inne osoby też poobrywały, nawet kiedys martatekla apelowała do kierownictwa portalu, żeby coś zrobić ze złośliwcami, co ciągle plują jadem, ale skoro tak rozwiązali sprawę czarnych list, to znaczy, że pieniądz ponad wszystko.
No więc koniec z moją aktywnością na DA. "Bo chamstwo trzeba zwalczać siłom i godnościom osobistom" tak! ;-)
Chętnie poznam Wasze zdanie w tej sprawie :-)