O mnie

Moje zdjęcie
"Bo chodzi o to, aby łapki giętkie zrobiły wszystko, co pomyśli głowa..." ...lubię wszystko, co powstaje ręcznie, dlatego chetnie podpatruję koleżanki rękodzielniczki:-) Bawię się różnymi technikami, używam materiałów starych i nowych. (PS: z wykształcenia jestem poligrafem, z doświadczenia menedżerem jakości, całe życie w przemyśle blisko produkcji, bo lubię wiedzieć, jak coś powstaje :-). Wszystkie prace są mojego autorstwa.

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Pierwszy dzień kiermaszu na Saskiej Kępie za nami

Od razu, po przybyciu na miejsce (ul. Zwycięzców 44, róg Międzynarodowej, Warszawa), dopóki jeszcze dopisywały humory, a nadzieja na sprzedaż tliła się w sercach, zrobiłam szybkie zdjęcia wszystkim stoiskom. Nie poddałam ich obróbce, wybaczcie, są jakie są i udostępniam je tu:

https://picasaweb.google.com/103346198341028677998/KiermaszNaSaskiejKepie?authkey=Gv1sRgCJKk1575mercCA

Niestety, od strony handlowej dla większości wystawców, w tym dla mnie, to była porażka. Nie sprzedałam NIC. Najwiekszym powodzeniem cieszył się decoupage, filc i zabawki szmaciane dla dzieci (zaobserwowane w moim kącie sali).

Ale, żeby nie było tak ponuro, są i dobre strony. Spotkałam w realu 3 znajome i OTO ONE:

Przesympatyczna, inteligentna bestyjka, ATA: (blog: http://hobbyata.blogspot.com/2011/12/kijowe-robotki.html)

Ekspresyjny, radosny Złoty Wilk czyli Ania:) (sklep: http://www.artillo.pl/shop/zlotywilk.html)


Pracowita i precyzyjna HELENA:blog: http://helenablogspotcom.blogspot.com/


Bardzo się cieszę, że mogłam z nimi zamienić choć kilka słów i dotknąć ich prac.
Taki kontakt dał mi przekonanie, że osoby, które poznaję przez internet, są rzeczywiście tak fajne, jak je odbieram tylko czytając, co piszą. Intuicja nie zawodzi! A jeśli chodzi o prace, to są tak samo albo i piękniejsze, niż na zdjęciach.
Mam nadzieję, że wszyscy, którzy zdecydowali się uczestniczyć w kiermaszu jeszcze 17.12, bedą bardziej zadowoleni. Może przyjdzie więcej osób, bo teraz przyszło naprawdę mało.

A gdzie byli ludzie? Myślę, że w centrach handlowych, bo jak wracałam trasą krakowską do domu, to w Centrum Janki i przy IKEA było zatrzęsienie samochodów.

7 komentarzy:

  1. Mam za sobą kilka mniejszych i większych kiermaszów i wiem jak to jest! Jednak nie zrażaj się! Jeśli masz okazję do darmowych pokazów i kiermaszów , to z nich korzystaj, bo to zaprocentuje, chociaż zamówieniami indywidualnymi. Pieniędzy z tego wielkich nie ma, ale dobre i takie, które pozwolą Ci na zakup nowych materiałów. Myślę, że to jeszcze nie czas na rękodzieło w naszym kraju, póki co wszyscy zachłysnęli się marketową obfitością, ale koneserzy już się pojawiają, jednak potrzeba czasu! Lecz na przekór Twojemu zniesmaczeniu życzę sukcesu następnym razem!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobry :)

    Ojoj, ale śliczne zdjęcie mi zrobiłaś :D dziękuję :D Jak fotograf dobry, to i obróbki nie trzeba ;)
    Czy mogłabym je wrzucić na mojego bloga pracowni z linkiem do Ciebie? ;)

    Ja też nic nie sprzedałam, ale poznałam wiele ciekawych osób. Nie możemy się zrażać, choć nie jest łatwo. Tyle pięknych rzeczy widziałam :) Ludziom w końcu chińszczyzna obrzydnie :)

    Ania

    ps. Choruję na Twoje filcowe podkładki na Artillo, tylko czekam na lepszy humor męża ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam, byłam, dobrze się bawiłam :)) Ja miałam szczęście i troszkę sprzedałam :) W drugiej turze też biorę udział :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Napiszę raz jeszcze, że bardzo się cieszę, że mogłam Cię poznać osobiście! I tylko żałuję, że nie mogłyśmy dłużej pogadać, bo... nie wiem jak masz na imię :-DD Renata??
    A sprzedażą, a właściwie jej brakiem nie martw się! Tak bywa. Ale za to atmosfera na targach była super! Doskonały relaks i kilka nowych, fajnych znajomości :-))) To więcej warte niż kasiora :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cóż, wiem dobrze, jak to jest. Dlatego nie liczę na targi od strony handlowej. Zgadzam się z tym, co napisała Daniela.
    Reniu, uściski i niech Mikołaj szczodrze obsypie prezentami, również takimi nie rzeczowymi (nie pomyl z niedorzecznymi, bo takich Ci nie życzę :D)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja nie mogę zobaczyć tych picasowych zdjęć...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu jesteś :-)