O mnie

Moje zdjęcie
"Bo chodzi o to, aby łapki giętkie zrobiły wszystko, co pomyśli głowa..." ...lubię wszystko, co powstaje ręcznie, dlatego chetnie podpatruję koleżanki rękodzielniczki:-) Bawię się różnymi technikami, używam materiałów starych i nowych. (PS: z wykształcenia jestem poligrafem, z doświadczenia menedżerem jakości, całe życie w przemyśle blisko produkcji, bo lubię wiedzieć, jak coś powstaje :-). Wszystkie prace są mojego autorstwa.

wtorek, 18 października 2011

Filcowanie czas zacząć

Mam koleżankę, Agnieszkę, która pasjami uczy się nowych technik rękodzielniczych. Twierdzi, że gromadzi wiedzę na emeryturę, bo na razie pracuje na pełny etat :-)
Jak się dowiedziała, że ja  też się interesuję robótkami ręcznymi, to podstępnie zwabiła mnie do siebie i z okrzykiem "MUSISZ SIĘ ROZWIJAĆ!" nauczyła mnie filcowania :-) I wyposażyła mnie w igły, wełny czesankowe, gąbkę, uchwyt do igieł i nakazała filcować ;-)
Zakochałam się we filcowaniu, bo można "zadźgać" igłą wszystkie negatywne emocje. Spodobał mi się pomysł Agnieszki, żeby wefilcować (poloniści, czy to poprawne słowotwórstowo?) filc w materiał. No i wydziubałam pierwszą rzecz:


Jak widać, trudno jest uzyskać dużą precyzję konturów.  Ta łapka kuchenna zawisła u mnie w kuchni, żeby mnie zachęcała do gotowania.

W następnej pracy (na okrągłych granatowych filcach, które dostałam od mizu-biżu ) chciałam wykorzystać cechę tej techniki jaką są rozmycia i płynne przejścia kolorów. No i powstała pierwsza podkładka pod dzbanek o średnicy 25 cm:

 a tak pod dzbankiem:

Nawiasem mówiąc, to już 3ci dzbanek, który kupuję z nadzieją, że nie będzie z niego ciekło przy nalewaniu, ale gdzie tam! Leje się aż miło. Na stole powódź za każdym razem. Porażka cywilizacji.

Zapomniałam dodać, że podkładka przeżyła PRANIE ręczne w ciepłej wodzie, wygniatanie, wyciskanie i prasowanie! Yes!

Będę wdzięczna za Wasze komentarze i opinie.
Jak byście nazwały tę podkładkę?

7 komentarzy:

  1. Świetnie wyszły Ci te początki, a podkładka jest cudna, chociaż pewnie napis trudniejszy do wykonania!

    OdpowiedzUsuń
  2. Reniu, zadziwiasz mnie! Kolejna technika - no, no, no! Bardzo fajny wiatraczek w kolorach blue :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Są piękne i zupełnie nie widać, że to pierwsze filcowane:) Szczerze podziwiam zapal do nauki nowych technik i wyjątkowo udane efekty tych prac. Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie Ci to wszystko wyszło :) Moje filcowanie zakończyłam na zrobieniu całego koszyka kulek z wełny :) Teraz leżą i czekają na lepsze czasy...

    OdpowiedzUsuń
  5. DZiękuję za odwiedziny w imieniu wirtualnego męża,,MEJp", co do Dzieci ogrodu, nie chowamy ich przed deszczem ot siedzą sobie cały czas, ciuszki sa z odzysku więc mala strata jak by coś sie im przytrafiło , ale jak deszczyk zmoczy to slonko osuszy i wszystko jak narazie i do tej pory wygląda przyzwoicie. A tera słówko do Siebie bardzo ciekawy blog wiele inspirujących pomysłów Pozdrawiam TUE

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny pomysł ale też i zapewne pracochłonny...wyszło ciekawie..możnaby oczywiście pomaltretować wełnę jeszcze dłużej dla efektu wtopienia ale pewnie rączki przy okazji też by się sfilcowały ;) i kto by miał tyle cierpliwości :)...świetny blog..pozdrawiam Serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu jesteś :-)