O mnie

Moje zdjęcie
"Bo chodzi o to, aby łapki giętkie zrobiły wszystko, co pomyśli głowa..." ...lubię wszystko, co powstaje ręcznie, dlatego chetnie podpatruję koleżanki rękodzielniczki:-) Bawię się różnymi technikami, używam materiałów starych i nowych. (PS: z wykształcenia jestem poligrafem, z doświadczenia menedżerem jakości, całe życie w przemyśle blisko produkcji, bo lubię wiedzieć, jak coś powstaje :-). Wszystkie prace są mojego autorstwa.

poniedziałek, 18 lipca 2011

Absolutny odzysk

Z resztek ścinków wełnianych jesionek postanowiłam zszyć powłoczkę na poduszkę. Poduszka też absolutnie zrobiona z resztek czyli wypchany ścinkami stary kawałek porządnego, grubego lnianego materiału. Start wyglądał tak:
W sumie obszyłam ręcznie 147 kawałków, które ze sobą zszyłam na okrętkę. Całość podkleiłam czarną flizeliną (obawiam się, że praniu może sie poodklejać, bo wełna jest jednak dość włochata), ale sprawdzę w użytkowaniu. Najwiekszy problem miałam z wykończeniem zapięcia.
Poniżej różne ujęcia gotowej poduchy:




3 komentarze:

  1. Aż się chce przytulic do tego poducha ;) Fajne guziczki wygrzebałaś!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna ta poducha. Widziałam ją już na digarcie. Jajnie, że pokazałas etapy pracy. Rewelacyjny pomysł.
    Aksamitką to ja też zbieram nasiona i sadze je co roku. Faktycznie są bardzo odporne i ładne. Surfinie miałam w tamtym roku na balkonie. pięknie rosły. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. No proszę, tanim kosztem (mam na myśli wyłącznie materiał z odzysku, a nie drogocenny akt twórczy!) powstała świetna i praktyczna rzecz.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu jesteś :-)